15 marca gruchnęła wiadomość o zatrudnieniu przez Wisłe Henryka Kasperczaka. Decyzja tyleż ciekawa, co frapująca. Biała Gwiazda zatrudniła trenera, z którym rozstawała się w atmosferze skandalu, kogoś, z kim kłócono się o każdą złotówkę zapisaną w kontrakcie, kogoś kogo ochroniarze musieli wynosić ze stadionu, kogoś kto spuścił do I ligi bogatego Górnika Zabrze, kogoś, kto zdezerterował z Senegalu w najważniejszym momencie najwyraźniej zapominając czym jest honor. Jednak jest to też osoba, która doprowadziła Wisłe do tryumfów nad Schalke czy Parmą. To właśnie Kasperczak wypromował Kosowskiego czy Żurawskiego, to również On święcił laury na Czarnym Lądzie prowadząc przeróżne drużyny, zyskał tam miano autorytetu. Jak widać jego szkoleniowa kariera jest pełna sprzeczności.
Jednak ja nie chciałbym się skupiać na aspekcie czysto sportowym, a właśnie na atmosferze skandalu, w jakim "Henry" opuszczał stadion przy ulicy Reymonta. Moralność to słowo dawno wyzute ze znaczenia, jeśli chodzi o świat futbolu. Tu wszyscy kłamią, puszą się, robią to, co będzie lepsze dla ich portfela, barwy klubowe szanują na równi z barwami T-shirtu, w którym balangują. Jak Judasz sprzedał się za kilka srebrników tak Figo wybrał kilkaset tysięcy euro miast wierności barwom zmieniając FC Barcelone na Real, Cristiano Ronaldo nie oglądał się na sir Alexa Fergusona przechodząc do „Galacticos”, Pele zwiedzał USA w barwach Cosmosu New York, Stanko Svitlica szybko zapomniał w jakim „jedynym w Polsce” klubie będzie grał, przykłady można mnożyć. Sytuacja w Krakowie jest jeszcze bardziej absurdalna. Właściciel klubu, Bogusław Cupiał z niesmakiem opowiadał o "przygodach" ze zwolnieniem Kasperczaka, były walki w sądach o zaległości finansowe wobec szkoleniowca, było wzajemne obrzucanie się błotem w mediach. Wszystkim się wydawało, że kogo, jak kogo, ale tego Pana już więcej w Wiśle nie zobaczymy. Jednak, co widzimy teraz? "Kasper" wraca na stanowisko i oczywiście zarzuca pięknymi słówkami " Na pewno jesteście zaskoczeni, że Wisła Kraków chce, bym po raz kolejny pracował w tym klubie. Przyjmuję to stanowisko z wielkim zaangażowaniem i odpowiedzialnością. Wisłę zawsze miałem głęboko w sercu, pamiętam piękne chwile w jej historii, pamiętam też chwile niepowodzeń. Zawsze myślałem, że nie dokończyłem w Krakowie swojej pracy. Właściciel klubu ma święte prawo dobierać sobie współpracowników, więc w okresie moich niepowodzeń miał prawo mnie zwolnić. Pragnę mu podziękować, że ponownie obdarzył mnie zaufaniem Wszystkie nieporozumienia między nami zostały w sposób zdecydowany wyjaśnione - powiedział Henryk Kasperczak.
Czy ten zlepek liter ma jakiekolwiek znaczenie? Raczej nie. Jeśli trenerowi powinie się noga znowu będziemy zapewne świadkami melodramatu pt. "Henryk Kasperczak żegna się z Wisłą", a słowa: "uczciwość", "fairplay", "honor" rozmyją się jeszcze bardziej.
piątek, 19 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz